Widzisz wiadomości wyszukane dla zapytania: dokładny czas zegar Polska





Temat: RMF FM podaje czas nie zawsze dokladnie.
RMF FM podaje czas nie zawsze dokladnie.
Chodzi mi o to, ze od momentu gdy fakty w RMF-ie zaczynaja sie jeszcze przed sygnalem czasu, sygnal ten
emitowany jest jako czesc podkladu w tle. Stad pojawiaja sie rozne wskazania pelnej godziny, roznice dochodza
do kilkunastu sekund. Ktos moze powiedziec, ze sie czepiam ale mysle, ze dokladne podawanie czasu raz na
godzine nie przerasta mozliwosci tej stacji. Wszystko zalezy od tego czy poprzedzajaca fakty piosenka lub blok
reklamowy zakoncza sie dokladnie w momencie umozliwiajacym wlasciwe wypuszczenie tla do wiadomosci.
Jezeli wszystko jest zgrane idealnie to nie ma zadnego problemu ale gdy maja lekkie opoznienie badz
przyspieszenie czas nie zgadza sie z tym podawanym przez dokladne zegary na przyklad w polskim radiu.
Sprawdzcie i podzielcie sie wlasnymi spostrzezeniami.





Temat: Podawanie czasu w radiu
Dokładny, "atomowy" czas podają pikami ogólnopolskie programy Polskiego Radia
(1,2,3,Bis)- mają sygnał z Urzędu Miar oraz część rozgłośni regionalnych i
komercyjnych, gdzie ich pikami steruje zegar radiowy synchronizowany z
Frankfurtu. To jest najdokładniejszy czas "podawany" społeczeństwu w Polsce
(Polskie Radio i Frankfurt). Oczywiście, porównując jednoczesnie np. program
jedynki i jakiejś lokalnej stacji komercyjnej mogą być minimalne różnice w
pikach, rzędu 1/5 sekundy, a wynikają one z opóźnienia dosyłu satelitarnego
sygnału radia do nadajnika.
Natomiast piki w RMF, zegar w TVP, Telegazety inne radia nadają
czas "przybliżony" i nie radziłbym się nim sugerować do precyzyjnego ustawiania
zegarów.
Na zakończenie napiszę jeszcze, iż tak samo dokładny czas atomowy podaje
zegarynka TPSA pod numerem 9226.





Temat: RMF FM podaje czas nie zawsze dokladnie.
3aaa napisał:

> Gdyby
> było to opóźnienie przez satelitę to by się Trójka spóźniała a nie spieszyła.
> Tylko według Polskiego Radia ( w tym też oczywiście Trójki) można ustawiać
> zegarki bo nadają sygnał czasu wprost z Głównego Urzędu Miar i zawsze jest to
> czas dokładny (sprawdzałem z zegarem atomowym). A jeżeli w Trójce np. reklamy
> kończą się później to po prostu nie dają sygnału czasu, ale nie oszukują.
>
> Pozdrawiam

W Warszawie tak, pozostałe nadajniki są do tyłu.....



Temat: RMF FM podaje czas nie zawsze dokladnie.
A względem jakigo "wzorca" sygnał w Trójce był 2-3 sek wcześniej? :-) Gdyby
było to opóźnienie przez satelitę to by się Trójka spóźniała a nie spieszyła.
Tylko według Polskiego Radia ( w tym też oczywiście Trójki) można ustawiać
zegarki bo nadają sygnał czasu wprost z Głównego Urzędu Miar i zawsze jest to
czas dokładny (sprawdzałem z zegarem atomowym). A jeżeli w Trójce np. reklamy
kończą się później to po prostu nie dają sygnału czasu, ale nie oszukują.

Pozdrawiam




Temat: Centralna kaszana PKP
No właśnie...

Od jakiegoś czasu mam ochotę napisać o braku zegarów, o stojących
zegarach lub zbyt nieczytelnych (bo zbyt małych) zegarach z polskich
dworców.

Kiedyś, dawno, dawno temu, że zegary były, były duże i widoczne z
dużej odległości. Teraz takie zegary za 1000 zł można kupić w Ikea.

Kiedyś wg zegarów dworcowych można było regulować zegarki osobiste.

Stacja Warszawa-Ursus - zegarów brak
Stacja Warszawa-Włochy - jest jeden zegar i od miesięcy stoi na
godzinie 7.40 (albo 8.40 - dokładnie nie pamiętam, ale to nie jest
akurat najważniejsze)
Stacja Warszawa-Zachodnia - zegarów brak
Stacja Warszawa-Ochota - zegarów brak
Stacja Warszawa-Śródmieście + Warszawa-Centralna - zegary zbyt małe
Stacja Zalesie Górne - zegarów brak
Stacja Warszawa-Służewiec - zegarów brak
Na nowo wybudowanych przystankach kolejowych też brak zegarów (np.
pod Alejami Jerozolimskimi).
PKP - zróbcie coś z tym!!!!! Jak możecie dopuścić, żeby na dworcach
nie było zegarów???



Temat: Złośliwość pracowników Poczty Polskiej
Gość portalu: guest napisał(a):

> Orissa,
>
> Każdy osoba fizyczna prowadząca działalność gospodarczą musi co miesiąc
wysyłać
>
> PIT-5 (zaliczka na podatek dochodowy). Termin - do 20-ego każdego miesiąca.
> Jeżeli 20-ty przypada w święta to termin = pierwszy dzień roboczy po
świętach.

Szkoda ze od razu tego nie napisales w poprzednim watku, nie tracilabym czasu
na pytania. A swoja droga to ta historie przedstawiles bardzo jednostronnie.
Nie wziales pod uwage faktu ze u kazdej osoby zegarek inaczej chodzi?;) I
kazda z tych osob zawsze bedzie twierdzila ze to jej zegarek wskazuje dokladny
czas :) Nie twierdze ze panie na poczcie zachwowaly sie idealnie ale jestem
ostrozna w osadzaniu ich, Twoj opis po prostu zbyt nachalnie pcha skierowanie
sie na anty- do pracownic tejze poczty. A ja tam czesto wysylam rozne rzeczy i
ani razu nie zostalam zle potraktowana. Moze po prostu te panie kieruja sie
zasada ''badz milym dla milych''?;)) A tak na marginesie - jakie to polskie
zalatwiac wszystkie sprawy na ostatni dzien i ostatnia godzine i minute
podanego terminu, bo i po co wczesniej?;)) O ile latwiej jest wszystko robic
na ostatnia chwile ;))
Pozdrawiam :))




Temat: No i ruszyło: latamy do Londynu
No to kolego kilka wyjasnien.
Primo samolot lecial 1h 40 min - wyladowal dokladnie o 15 czasu lokalnego, jak
sie leci do Polski to trzeba zegarek presunac o godzine do przodu a jak w druga
strone to odwrotnie. Jak leci z wiatrem tak jak dzis to wykreca taki czas
wlasnie, jak pod wiatr to leci 2 godzinki, mam to juz opanowane :-)Wlasnie sie
rozpakowalem w domku w Londynie i czytam najswiezsze wiesci, hehe.
Secundo, Bydzia to jednak mini lotnisko, jak sie wiary zwalilo do sali odlotow
to szpilki nie szlo wcisnac.
Tertio, obsluga naziemna... ech szanowni panstwo, trzeba sie szybko uczyc!
Scisk, duszno, wiara sie pcha jak wariaci a oni spokojnie - prosimy pasazerow z
numerami kart od 1 do 60! A gdzie pasazerowie z dziecmi?! Zawsze tak jest ze ci
wsiadaja pierwsi a potem reszta.
Poza tym luks! nie trzeba sie telepac z Gdanska albo Wawki nie daj Boze, tak do
chatki na Wyzynach mam 10 minut - suuuuuuuuuuper!
Pozdrawiam, wpadajcie na browarka!



Temat: Palmiarnia - szok!
Odpowiem ogólnie wszystkim obrońcom palmiarni:
Wydając publiczne pieniądze przede wszystkim należy kierowac się hierarchią
potrzeb. A jeśli są to bardzo duże pieniądze (niektórzy z dyskutantów chyba nie
bardzo są w stanie wyobrazić sobie jaka to kwota - dlatego dałem porównania) to
szczególnie dokładnie należy oszacować, jakie będą korzyści i czy są one
relatywnie warte wydatku. Nie wątpię że palmiarnia to fajna sprawa, sam należę
do osób (bądźmy szczerzy - bardzo nielicznych!) które często ją odwiedzały. Ale
co mi po tak niezwykle kosztownej palmiarni, jeżeli CODZIENNIE muszę jeździć po
niebezpiecznych drogach zasmrodzonych rozklekotanymi autobusami ,a na
chodnikach spotykam agresywną (z niedożywienia i braku zajęć pozalekcyjnych)
młodzież? Jak mnie pobiją nie będzie ani policjanta, ani strażnika ani karetki.
To akurat wasze myślenie jest demagogią. Często spotykam ludzi którzy popadają
w biedę, zadłużają się, brakuje im na podstawowy remont mieszkania, a mimo to
fundują sobie np. kosztowny zegarek. To jeden z elementów polskiej
mentalności, dyskusja jest potwierdzeniem.
Powiem więcej - nową filharmonie też uważam za zbyt kosztowny wydatek. Od czasu
do czasu bywałem na koncertach i na moje doznania artystyczne w najmniejszym
stopniu wpływał budynek.




Temat: Moze ktoś wie?? na temat PITu 0
Babą jestem, nie chłopem! Toś mnie uświadomił!
tricolour napisał:

> Facet obiecał i słowa dotrzymuje, a Ty już sie odgrażasz, że
będzie źle jak
> słowa nie dotrzyma.
>
> Co można zrobić więcej poza daniem słowa i dotrzymaniem ?

Nie no przeciez, sie nie odgrazam, a poza tym nie znasz naszych
realcji. Powiedzialam, ze jak nie dotrzyma, to!... Bo widzisz ze moj
piekny eks, dopiero sie z czasem nauczył, ze raz dane słowo powinno
oznaczać dokladnie to, co ono znaczy. Ale mi to troche zajęło, by go
tego nauczyć.
choc tez poniosłam porazke, jesli chodzi o slowo dotyczace godziny.
Bo jego np 15, to na polskim zegarze zazwyczaj 21, a w najlepszym
przypadku 19. Ale to juz jestem w stanie tolerowac.
Czas robi swoje ;)




Temat: Konkurs "Bądź pierwszy w Nowym Roku"
Kochany panie Ziutku!!! Jury sprawdzi posty rano albo w południe - obok treści
jest data dokładna co do sekundy. A czas? Włącz sobie najlepiej Pierwszy
Program Polskiego Radia - tam czas podają zgodnie z sygnałem Głównego
Laboratorium Czasu i Miar w Warszawie, albo kup sobie zegar, któremu czas
automatycznie się nastawia drogą radiową z Frankfurtu - taki zegar to wydatek
ok 100-150 zl ale się opłaca, ponieważ zawsze ma pan godzinę podaną dokładnie
co do dziesiętnej sekundy.

Pozdrawiam,
Kriss.



Temat: Prośba do forumowiczów !
tomek9991 napisał:

> Wystarczy poczytać majaczenia Gorzelika, że Polska to jest małpa
> oraz Wasze "wyczyny" ma tym forum i innych,
> m.in. twoje stwierdzenie, że Niemcy wycierpieli więcej od Polaków i Żydów w
> czasie II wojny światowej i byli jej największą ofiarą,
> żeby mieć odruch wymiotny !
> Bez odbioru !

Do tak zakutej pały pewnie niewiele trafi,więc "bez odbioru" rozumie się samo
przez się";-)
A jak się cytuje to należy robić to dokładnie. Otóż Polskę do małpy porównał
niejaki Lloyd George, który stwierdził po I wojnie światowej - "Dać Polsce
Górny Śląsk to jak małpie dać zegarek". Gorzelik przypomniał tę wypowiedź i
dodał - "Po kilkuidziesięciu latach widać, że małpa zegarek zepsuła". Tak
relacjonowała zajście prasa. Co ciekawe, po pierwszych histerycznych reakcjach
pojawiły się w prasie głosy, że to podsumowanie jest oczywistością w świetle
tego, co stało się z regionem w ramach państwa polskiego. O dojrzałości narodu
świadczy to, że potrafi się przyznać do błędów i stara się je naprawić.
A "moje" stwierdzenie, że nIemcy wycierpieli więcej od Żydów i Polaków w czasie
II wojny światowej pewnie przyśniło Ci się i to pod wpływem wysokiej
temperatury. CZyżby SARS?



Temat: Pięć lat więzienia za list do USA
Z całym szacunkiem ale wypisuje Pan głupoty. Przecietna cena lampy naftowej,
samowara, zegara ściennego jest w np. Nioemczech o 40% niższa. Jestem
kolekcjonerem i cęsto kupuję coś na aukcjach eBay. Na zakupy w polskich
antykwariatach a nawet na aukcjach Allegro mnie nie stać. Tam (UE)mogę kupić
wiele rzeczy taniej i w doskonałym stanie. Swoja kolekcję tworzę obecnie poza
granicami Polski (mieszkam w Polsce. Nie mam zamiaru wwozić zadnej rzeczy do
kraju z którego nie mogę potem nic wywieźć, a jeżeli to robie to jestem
okradany z 1/3 jej wartości (tyle kosztuje złodziejskie zezwolenie na wywóz).
Sytuacja jest wiec dokładnie odwrotna jak ta o której Pan pisze. To dlatego
antyki w Polsce są takie drogie że jest ich coraz mniej. UB-ecy w swoim czasie
wywieźli wiekszosć wartosciowych przedmiotów które ocalały po wojnie. Reszty
dokonały słuzby specjalne w III RP. W kraju zostały łyżki Frageta i tulskie
samowary, które właśnie broni beznadziejnie głupia ustawa. Powodzenia! Tylko
dlaczego skazują ludzi na kary więzienai?



Temat: Jaeger-LeCoultre 193C450
Hmmm.... słyszałem o dwóch osobach w Polsce (ze znajomych lub znajomych
znajomych) posiadających tourbilliony. Sam nie mam oczywiście tourbilliona (może
wolałbym repetiera? - tańszy a ciekawy). Ale mam niezły zegarek (automat,
chronograf na przyzwoitym mechaniźmie) i do głowy by mi nie przyszło "szpanować"
nim w jakikolwiek sposób. To "buractwo" zarzucane przez kolegę w wątkach powyżej
wymownie świadczy o jego widzeniu świata. Prawdopodobnie coś w rodzaju: "jak
mnie nie stać to wszyscy, których stać to buraki" (bardzo polaczkowate widzenie
świata, niestety...).

Zegarek zaspokaja moje poczucie estetyki, pokazuje czas (może nie jak kwarc
synchronizowany zegarem atomowym ale pomimo to całkiem dokładnie), jest
funkcjonalny, ładny, odporny (m.in. szafirowe szkiełko to jest to ;-) i ma coś w
rodzaju... duszy(???) - ech to tykanie, ten niemal nieograniczony czasem ruch
mechanizmu. Tego po prostu nie ma w kwarcach.
Może dla kogoś jestem burakiem (albo nawet... hi, hi: snobem) ale... nie
interesuje mnie opinia człowieka noszącego zdezelowane Casio, chociaż stać by go
było na np. niedrogi a estetyczny i funkcjonalny zegarek.



Temat: Kosmetyczka w okolicach Alexandria, VA?
Kosmetyczka w okolicach Alexandria, VA?
Czesc!
Czy mozecie mi polecic jakas dobra kosmetyczke w Polnocnej Virginii?
Bo ja juz nie chce eksperymentowac.
Najbardziej jestem zadowolona z polskich zakladow kosmetycznych w Chicago albo
NY/NJ. Tam nie patrza na zegarek, tylko jak maja klijentow to sie skupiaja na
klijentach. Nawet w NJ w niekoniecznie jaims super duper zakladzie poswieca
czas i zrobia dobra robote. A dobra robota to taka ze wlasnie poswieca wiecej
niz godzine, ze jak trzeba gleboko wyciskac to beda wyciskac anie delikatnie
masowac i moze cos tam kurcze wyjdzie. Wiele tutjeszych kosmetyczek wlasnie
sie boi wyciskac bo to kilientki boli, bo zostawia pozniej opuchnieta i
czerowana twarz. Ale to wlasnie o to chodzi. Trzeba dobrze i dokladnie
wycisnac. :)
Bylam juz nawet u Niemki myslac ze ona bedzie i dokladna i sie patycznkowac
nie bedzie. Nic z tego. :) Minela godzina i zabieg skonczony, niepowyciskala z
40 procent tego co musialam sama wycisnac w domu po zabiegu.
A w Polsce pameitam ze do kosmetyczki chodzilo sie na czysczenie twarzy na dwa
razy. Bo dwa dni pozniej jeszcze trzeba bylo te naruszone pory albo krostki
wycisnac bo sie tam nazbieralo znowu. Zbey bylo czysto i ladnie sie goilo. :)

NO i sie opisalam. :) Poratujcie? MOze jakies Rosjanki sie nie beda baly
wyciskac do bolu? :) Bo o Polkach z polska szkola to chyba mozna tylko tu
pomazyc, a moze nie? :)




Temat: Szukam książki, nie znam tytułu i autora
Szukam książki, nie znam tytułu i autora
Witam. Od dawna chodzą mi po głowie fragmenty, nie pamiętam czy powieści czy dramatu, czy wiersza...

Może ktoś z Was szanowni czytelnicy potrafi mi pomóc.
Fragment czytałam w podręczniku do j.polskiego, niestety został on sprzedany.
Historia opowiadała o człowieku, który cały czas zmieniał zawody.
Jednego dnia był tapicerem i mówił do klienta:
''teraz jestem tapicerem, czysty paradoks! Obijam meble. Ma pan może fotelik?'' wprawiając klienta w zdumienie. Gdy klient przychodzi do niego z fotelikiem, ''tapicer'' mówi: ''jestem teraz zegarmistrzem! ma pan może ścienny zegar?'' gdy klient odpowiada że nie posiada takowego, tamten strasznie się dziwi: ''jak to? nie ma pan w domu ściennego zegara? czyli nie wie pan, która jest godzina! czyli spóźnia się pan na przykład na randkę z kobietą. Pan się spóźnia, psuje się pogoda, a kobieta - anioł naraża się na grypę, to zbrodnia!''
Następnie chyba zaczyna okładać jakimś przedmiotem klienta, potem pojawia się chór który mówi ''Kto nie posiada ściennego zegara, ten nie zna dnia ani godziny..''

Nie pamiętam dokładnie cytatów, pisałam tyle, ile zapamiętałam. Długie godziny spędziłam na wpisywaniu w Google wyżej wymienionych cytatów, różnorako je zmieniając, niestety bez skutku.
Czy ktoś zna?




Temat: rutery tpnet w Warszawie,i Polsce
rutery tpnet w Warszawie,i Polsce
Jeżeli podaje się,że 24 października ruter war-r4.tpnet.pl miał do 38% utraty
pakietów,a ruter war-r3.tpnet.pl do 50% utraty pakietów,to czym to może być
spowodowane?Skąd może brać się różnica około 6 sekund przy synchronizacji z
zegarem atomowym?Czasem zaskoczy dokładnie a czasem przy połączeniu jest
około 6 sekund różnicy-chodzi tylko o połączenie internetowe.Ile właściwie
potrzebuje czasu strona internetowa aby przejść z zachodniego wybrzeża USA do
Polski(dla ułatwienia przyjmijmy nieskończoną prędkość transmisji).Bo ping
podaje zupełnie co innego.



Temat: Pabianicki Smok ...
Coraz lepiej,coraz lepiej,brawo!
Gratulacja,dokładnie tak brzmi polskie tłumaczenie.Zegar na Fabryce kiedyś
działał,ale ostatnimi czasy chyba go zaniedbano,bo pokazywał dziwne
godziny.Natomiast na pewno działa zegar na kosciele ewangelickim no i na
Mateuszu:) A co do ul.Grobelnej-czy nie chodzi ci o ul.Lipową aby?bo Grobelna
jest,nawet odremontowano tam mostek nad Dobrzynką.
Co jeszcze widzieliście ciekawego w Pabianicach?Czy nie tęsknicie za kostką
brukową na Zamkowej?Hałasowała,ale była nie do zdarcia,a asfalt nie jest juz
taki mocny...Szkoda,że nie weszliście do Zamku-niedawno był program w łódzkiej
TV o nim,pokazywali odnowione wnętrza z polichromiami i piwnice-oczywiście
potwierdzono,ze nie ma żadnego tunelu pod Zamkową;)Czy były jeszcze jakies
legendy o Pabianicach poza tą o tunelu?Pamiętasz?lubię zbierac takie
ciekawostki...
I cieszę sie,ze obudziałm żyłkę detektywa w starych wyjadaczach pabianickich:)
Oby tak dalej!!!



Temat: czy jest piekniejsze miejsce niz Wieliczka
u nas roznica czasu z Wieliczka byla w polski lecie 5 godzin, teraz jest tylko
3 godziny. Wy przesuwaciez zegar o godzine do tylu, my o godzine do przodu.
czyli zamiast 5 godzin bedzie 3 godziny roznicy.

Ten dziwny benLaden dokladnie na 4 dni przed wyborami nw USA powiedzial
dokladnie to co Bush chcial. Jego wyglad nieco zblizyl sie do oryginalnego, ale
fake jest fake. Albo to jest agent, albo jedst to manekin, a teraz do lektury

Bin Laden dancing to Bush’s tune

TEHRAN (MNA)



Temat: NIK negatywnie o Tajsterze
odczepcie się
odczepcie się w końcu od Tajstera, nie wiem co od niego chcecie, przecież w Krakowie:
- są piękne, równe ulice bez dziur;
- tramwaje jeżdżą punktualnie tak, że można wg. nich regulować zegarek;
- sygnalizacje są super wyregulowane, nie ma korków i nawet w godzinach szczytu jeździ się płynnie;
- jest rewelacyjna komunikacja nocna, która może być wzorcem nie tylko w Polsce ale nawet w Europie;
- wszystkie inwestycje są bardzo dokładnie przygotowywane łącznie z kompletem pozwoleń na budowę;
- mamy pięknie odremontowany Rynek łącznie z podziemiami;
- od 2005 r. nigdy w czasie zimy nie było ślisko na drogach;
- przy nowych inwestycjach drogowych nigdy nie zapomina sie o rowerzystach i pieszych;
a i oczywiście nie należy zapomnieć o wspaniałym stadionie Wisły
Ja w Tajsterze widzę kandydata na przezydenta Krakowa a może nawet Polski. Wyobraźcie sobie jak wspaniale by nam się wtedy żyło !!!!




Temat: Ulewne deszcze i burze w całej Polsce
Ulewne deszcze i burze w całej Polsce
jaka była masakra na wsi jade do teściowej wtedy było słonecznie
poszłem do lasu teściowy pali dzcieciaki patrzą chmury są i grzmi.
10 min póżniej byłem 3 km od gospodarstwa wiatr był taki silny
ze spadały na nas gałezie był grad 1 cm.gdy byliśmy u teściowej nie
było prądu.pojechaliśmy do swojego domu , a po droze 3 wypadki.

cały czas grzmi
jest dokładnie 19:17 mam zegarek w kompie



Temat: suwmiarka
Przyjąłem do akceptującej wiadomości. Dyskusję w tym watku uważam za ogólnie
głupawą, ale skoro jeszcze wiosna nie nadchodzi i moto stoją bezczynnie w
norkach, to ludzie muszą sobie czymś wypełniać czas i jest to dla mnie
zrozumiałe. Niech żyje metrologia!
P.S. Ja mam taką przedwojena s.... (słowa nie użyję, zgodnie z prośbą)używaną
jeszcze przez mojego dziadka w fabryce karabinów i sprawuje się zupełnie dobrze
nie mając ani zegara, ani wyświetlacza.
Do bardziej dokładnych pomiarów pasowań wału i panewek nie używam ani s... ani
mi...., tylko listków plastige (nie wiem jak to nazywa się po polsku)i to
dopiero jest dokładna metoda.



Temat: Leo! Ale żeś wybrał!
Dodam,że pozostawienie Kowalewskiego w domu to racjonalny wybór.
Nie trafił w czas z kryzysem kariery i tyle. Doceniam jego wkład w
awans Polski na mistrzostwa-za to czpki z głów. Ciekawe rozwiązanie
jest z pozostawieniem Zahorskiego-początkowo byłem uprzedzony do
tego zawodnika ale powoli się to zmienia(warto tu zainwestować).
wysoki i dobrze grającygłową zawodnik. Przyda się się (bez porównań
z wielkoludem z Liverpoolu:)). Z tej ważniejszej strony to zbyt mało
oglądam meczy piłkarskich, aby ocenić dokładnie słuszność powołań
zdecydowanej większości wybrańców Leo. Na konie powiem tyle-zegar
tyka i na właściwe wybory coraz mniej czasu...



Temat: Jak zegarmistrz naprawiał i popsuł, czyli lekcj...
mcov napisał:

> Swietny tekst.
>

Naprawdę świetny?
Moim zdaniem taki sobie, a przy tym powiela polskie stereotypy o sobie, o Rosji,
polityce czy gospodarce. Dokładnie to, co napisał w swoim arcyciekawym tekście
Adam Leszczyński (Zegarek sam się nie wyreguluje).

Marcin Wojciechowski w swoim tekście abstrahuje od podstawowej zasady rządzącej
rozwojem wszystkich społeczeństw, mianowicie tej, że człowiek głodny nie jest
ani uczestnikiem procesów demokratycznych, nie jest w stanie korzystać z
demokracji. Głód rozumiem w znaczeniu dosłownym, ale i przenośnym.

Od początku lat 90-tych nie minęło tak dużo czasu i ja doskonale pamiętam, że z
dnia na dzień powstawały w Rosji fortuny, na które w innych krajach pracowano
dziesięciolecia. Te fortuny powstawały w kraju/krajach niezwykle zubożonych,
więc po drugiej stronie musiało siłą rzeczy powstać morze nędzy. Niczym
nadzwyczajnym nie było, że pracownicy nie otrzymywali przez wiele miesięcy
żadnego wynagrodzenia.

Aby państwo mogło w ogóle funkcjonować, pożyczało za granicami miliardy dolarów,
które natychmiast znajdowały się w większości na prywatnych kontach różnych
Bierezowskich czy Chodorkowskich.

Polska uniknęła takiego rozwoju, moim zdaniem nie dlatego, że my tacy cnotliwi.
U nas po prostu nie było takich możliwości, jakie mieli "demokratyzatorzy"
rosyjscy. Ot co.



Temat: NSZ - najczarniejsza karta w historii AK.
Nie pierniczę bo Zapomniałeś o tym ,że wieś wsi nie równa! Mój dziadek pierwszy
zegarek dostał właśnie w partyzantce i był to chyba jeden z trzech czy czterech
jakie były w całej wsi! Co do mienia PONIEMIECKIEGO to bodaj do 1946 czy 1947
nie regulowały tego żadne przepisy o rekwizycji!Przepisy te stanowiły tylko i
wyłącznie na temat mienia Polskiego! Biedaku kontygenty o ,których piszesz były
ogłoszone osobnym dekretem po 1945 roku i zniesione zostały a bodaj w 1954
(dokładnie nie pamiętam w, którym ale już na początku lat 60-tych ich nie
było)! Nie myl kontraktacji z kontygentami!Z tym czego żądali Niemcy w czasie
okupacji miało to tylko wspólną nazwę!
-Pozdrawiam!



Temat: lipiec 2003?
Witaj Gosia !!!
Wspolczuje Oli kolek dokladnie wiem przez co przechodzisz gdyz sama tego
doswiadczylam z Sandy w zeszlym roku....!!!!
Sandy tez jest wczesniakiem i miala duzo problemow z jelitkami.
Sandy dostawala Nutrilin 1 to jest chyba Bebiko w Polsce.
Probowalam Omneo specjalne mleko przeciwko kolkom, wymiotom troszke pomagalo
lecz nadal byly placze.Co dalej dawalam homeopatyczny lek Sina Baby.
Tez nie bardzo pomagaly te specyfiki, wiesz co robilam...
== ciepla myjka masowalam brzuszek w kierunku ruchow zegara ( oczywiscie nie
pojedzeniu), chodzi o pobudzenie jelit by pokarm dalej przesuwal sie.
==robilam delikatnie gimnastyke nozek, przesuwalam je do przodu w kierunku
brzuszka w pozycji zabki i nastepnie prostowalam i znowu przesuwalam do przodu.
==lezenie na brzuszku tez pomaga gdyz ugniata brzuszek i jelita, lecz uwazaj
by maluszek nie udusil sie odwracajac glowke twarza do lozka.Glowka musi byc
odwrocona na bok.Badz czujna.!!!
Trzeba uzbroic sie w cierpliwosc zazwyczaj po 3 miesiacach kolki przechodza !!!
Michael ma troche problemow w czasie oddawania stolca, kupka jest zbita i
troche za twarda dodaje wiecej wody do pokarmu. Kolki tez ma lecz nie tak
bardzo jak Sandy...a ma juz dzisiaj 7 tyg. wic do 3 miesiecy niedaleko ....ha
ha ha
Gosia jesli karmisz butelka mozesz dadac 10 ml wiecej wody to tez pomaga.
Daj znac jak sobie radzisz i jak Ola !!!
Calujemy mocno pa pa ZANETA
Sandy urodzila sie 26-05 2002 czyli ma 14,5 miesiaca i jest cudowna....




Temat: Sejm nie zgodził się na odrzucenie "becikowego"
coz za katastroficzna wizja ;) Dziwne, ze jakos mnie osobiscie posiadanie dzieci
nie przeszkadza w spedzaniu wczasow za granica, chodzeniu do supermarketow i
ogladaniu telwizji........ Osobiscie nie widze najmniejszego powodu, dla ktorego
ludzie nie mieliby wydawac ciezko zarobionych przez siebie pieniedzy na wczasy i
tym podobne przyjemnosci. Hmmmmmmm no ale moze to tylko ja tak mam.....

anna-dark napisała:

> Rozbawiłeś mnie - jest dokładnie odwrotnie - konsumpcyjny styl życia sprawia,
> że ludzie wolą inne atrakcje niż dzieci - wczasy za granicą, łażenie po
> shopping center, imprezy, miłe spędzanie czasu i wydawanie pieniędzy (ci co
> mają, a ci co nie mają to na kredyt)lub nawet gapienie się w telewizor z np.
> cyfrą+. Dzieci to wyrzeczenia, i poświęcenia, a teraz mlodzi i starsi wolą
> lekko i przyjemnie. A zegar narodowi tyka.
>
> ewelinakow napisała:
>
> > anna-dark napisała:
> >
> > > Zgoda - ZUS do likwidacji, ale dzieci nam trzeba, bo będziemy szybk
> o świa
> > dkami
> > > prosesów już teraz zachodzących na zachodzie Europy (konsumpcyjny s
> tyl ży
> > cia,
> > > zmniejszanie się przyrostu naturalnego).
> > >
> >
> >
> > Dziwne zalozenia.......... A co maja dzieci do konsumpcyjnego stylu zycia
> ,
> ktor
> > e
> > tak czy siak w Polsce panuje?




Temat: Na co liczy Kaczyński chcąc swojej reelekcji?
daktylek napisał:

> Może liczy na to, że nowy sedes zdąży sobie załatwić w następnej
> kadencji?

Nie zdziwiłbym się, gdyby to chodziło o coś więcej niż sedes... Np:

Sześć dych na karku
Ciało sflaczało,
Duch marny jak ten knot w ogarku
I już by mu się odechciało

Gdyby nie wleciał bratu Jarku
Do głowy pomysł jakich mało
Że na odwróconym zegarku
Wsio będzie wstecz zapier*alało
(Jak ten karuzel w lunaparku
Gdy mu się kable pomieszało.)

Nie wiem dokładnie czy tak było
Może mu tylko się przyśniło
(Lub się przypadkiem pochrzaniło
W myśl hipotezy Palikota)

Dość, że w rocznicę viktoryi
Co w słynnej bitwie polsko-kaczej
Nad słuchaczami eR Maryi
Odnieśli wykształciu-smarkacze
Włożył zegarek na odwyrtkę…

I pieścił swe marzenie skrycie
Że zrobi eksperyment nowy
czas się cofnie, a w zachwycie
Świat wniesie pomnik mu spiżowy
I nikt go nigdy nie zapyta o zdrowie głowy

CERN niech się pod Genewą schowa
Ze swym Wielkim Zderzaczem Hadronów
To on z bratem dostaną Nobla
Będzie bal: prezydenci, premierzy i królowa
A kto nie wierzy, to..niech się schowa!




Temat: na monitorze
No cóż, w takiej dokładnie postaci jest to fikcja (po prostu podstawiona
animacja i już), ale istnieje mnóstwo programów lokujących się w tray'u (obok
zegara) i sprawdzających skrzynki mailowe co jakiś ustalony odstęp czasu oraz
monitujących użytkownika w razie nowej poczty (niektóre też umożliwiają podgląd
wiadomości oraz kasowanie maili od razu na serwerze-w razie, gdy mogą zawierać
one wirusy). Przykładem może być polska Skrzynka Bogiego (do pobrania z
www.ibnet.pl/resources/software/skrzynka/ )-programik mały, ale bardzo
użyteczny, polecam gorąco!



Temat: v-strom1000 awaryjność
Cześć!
Dokładnie rok temu planowałem zakup używanego V-Stroma 1000.
Śledziłem ogłoszenia i jak się coś trafiło fajnego to jechałem
oglądać. Naoglądałem się tyle złomu i straciłem tyle czasu, że mi
ręce opadły (wszystkie "stan idealny"). Jedynym plusem było to, że
podciągnąłem się z geografii Polski i zwiedziłem takie zakątki,
jakich inaczej bym nie zwiedził. W końcu się wkurzyłem i
postanowiłem kupić nowy motocykl. Dealer Suzuki okazał się chętny do
znacznego obniżenia ceny V-Stroma i z pomocą kredytu kupiłem nówkę.
Kredyt spłacam do dzisiaj, ale warto było. Sprzęcik jest zajefajny.
Przejechałem ponad 8 tysięcy km bez problemów. Podczas jazdy
odnosiłem wrażenie, że przełożenia są źle dobrane. Wymieniłem więc
tylną zębatkę na większą o jeden ząbek i okazało się, że motocykl
zaczął jeździć o niebo lepiej i o dziwo znacznie szybciej. Na małej
zębatce motocykl osiągał 210 km/h na piątym biegu i tylko 200 na
szóstym. Teraz na piątce i szóstce zegar pokazuje 220-230 km/h.
Pozdrawiam
Staś



Temat: Sejm nie zgodził się na odrzucenie "becikowego"
Rozbawiłeś mnie - jest dokładnie odwrotnie - konsumpcyjny styl życia sprawia,
że ludzie wolą inne atrakcje niż dzieci - wczasy za granicą, łażenie po
shopping center, imprezy, miłe spędzanie czasu i wydawanie pieniędzy (ci co
mają, a ci co nie mają to na kredyt)lub nawet gapienie się w telewizor z np.
cyfrą+. Dzieci to wyrzeczenia, i poświęcenia, a teraz mlodzi i starsi wolą
lekko i przyjemnie. A zegar narodowi tyka.

ewelinakow napisała:

> anna-dark napisała:
>
> > Zgoda - ZUS do likwidacji, ale dzieci nam trzeba, bo będziemy szybko świa
> dkami
> > prosesów już teraz zachodzących na zachodzie Europy (konsumpcyjny styl ży
> cia,
> > zmniejszanie się przyrostu naturalnego).
> >
>
>
> Dziwne zalozenia.......... A co maja dzieci do konsumpcyjnego stylu zycia,
ktor
> e
> tak czy siak w Polsce panuje?




Temat: Co odpowiadac na niedyskretne pytania??????????
Podoba mi sie co Goska zaproponowala, ale u mnie z kolei problem podobny do
tego jaki ma Apolka. Moi tesciowie po prostu nie chca nic wiedziec i juz.
Oczywiscie doskonale sie domyslaja, ze cos jest nie tak (w koncu 10 lat po
slubie!), ale dokladnie nabieraja wody w usta w kazdej sytuacji, kiedykolwiek
temat jest "wyciagniety" przez nas. Najczesciej zmieniaja temat a tesciowa
zaczyna enigmatycznie watki duchowo-religijne i nie wiadomo do czego to
przypiac. Zeby byla niesmiala, zahukana kobieta to rozumiem, ze probuje mnie po
swojemu pocieszyc, gdzie tam, otrzaskana, wygadana i wscibska, ale jak
wsadzilam do jej lodowki torbe z lekami do stymulacji, to konsekwentnie nie
spytala sie co to jest przez 3 dni do naszego wyjazdu. Jedyna rozmowa, a
wlasciwie wymiana zdan miala dobre pare lat temu, skonczylam 30 lat i pozalilam
sie jej, ze tak chcialabym juz miec dziecko a ona mnie ofuknela: "co ty, masz
czas, dzieci mozesz do 40-tki rodzic", no i wykrakala....
Z mama i siostra mam wspaniale stosunki, nie pytaja sie za wiele, sama wszystko
im mowie, ale z kolei nie moge za duzo, bo do kazdego mojego niepowodzenia
podchodza bardzo emocjonalnie i sie o mnie zamartwiaja. Na szczescie zyje w
srodowisku, gdzie kobiety odczuwaja biologiczny zegar grubo po 30-tce, babki w
moim wieku dopiero poluja na meza i nikt sie o nic nie czepia, taki ten
amerykanski styl. W Polsce unikalam znajomych jak ognia, bo oczywiscie
pytanie "a ile macie dzieci" obezwladnialo mnie zupelnie, "ile"!!!
Fionka



Temat: ustawienie zegara AR 166
ustawienie zegara AR 166
Witam wszystkich. Proszę o pomoc- jak ustawić dokładny czas w 166?
Są na panelu tylko określone strefy przez producenta.
I jeszcze jedna prośba może ma ktoś do sprzedania płytę POLSKI i EUROPY do
navi AR 166 2001 rok.
Pozdrawiam



Temat: Wypadek polskiego autokaru w Austrii - nikt ni...
Ciekawe fakty dal nam "kierowca".
Pytanie: czy w autobusach nia ma tych "zegarów" notujacych
dokladnie czas jazdy kierowcy, jak w ciezarówkach?
A jesli sa, to polska policja nie sprawdza? Wiem, ze na
zachodzie sprawdza sie to czesto.
Pozdrowienia z Genewy.



Temat: Komu zegar historii wybije godzine
Komu zegar historii wybije godzine
________________________________________________________
"Sfora składa się w całości z euroentuzjastów, więc czekała na zaklepanie
akcesji Polski do UE z niecierpliwością. Z prawdziwą przyjemnością zauważamy,
że warto było poczekać. Pamiętacie, towarzysze z kraju, jak mówiliśmy od
dłuższego czasu, że czas pracuje dla zamorskiej Polonii? No właśnie."
________________________________________________________

Partyjny beton zas ma zaawansowana skleroze i nie pamieta, ze narodu za morde
tez nie dalo sie dlugo trzymac (81-89).
Otoz jest taki chwast… no tego jak sie on nazywa skleroza panie -hehe…, jak
go wyrywasz to odrosnie trzeba go w calosci wykopac. Jako euroentuzjasta mam
nadzieje, ze Unia wypieli ogrodek ppuł. czyli partyjnego-perzu-uklad-lajdakow
dosc szybko i dokladnie - chyba iz tam ma pozostac muzeum komunizmu, taki
unijny skansen dla zwiedzajacych unitow, a bo:

Komentatory napisli:
>>>Jestesmy wiec w doborowym towarzystwie, a kraje czlonkowskie Unii maja juz
naprawde malo czasu, hehe.<<<

Zdaje sie tow. chcial powiedziec, ze une tj. jego przelozeni twarde betony
maja czas - une zawsze musza byc na szarym koncu.
Dlatego za wczasu od 1.stycznia b.r.ustalili, ze z wydawaniem pszportow
przeciagna w nieznana przyszlosc (od stycznia do lipca, pozniej dalej) oraz z
wejsciem do Schengen poczekaja, ale gdzies do wiosny 2054.

No, jesli sie myle, ze nie az tak dlugo to z cala satysfakcja bede sie
przygladal konsulatom i miedzy innymi ozywionym ruchom schizofrenikow.

PS.:
Zegar czasu Cenzora:
tik-cut,
tik-cut,
tik-cut,
tik-cut,
tik-cut,
tik-cut,
tik-cut,
tik-cut,
tik-cut, ……

….brrrrrrrrrrring, wake-up time!!!!




Temat: Jakie komentarze za granicą?
Ja ogladalem w San Francisco na ESPN przerzucajac
czasem na ESPN2 gdzie rownolegle pokazywany byl mecz
Portugalii.
Komentatorzy jeszcze przed pierwszym gwizdkiem
podkreslali, ze kazda europejska druzyna, ktora
zakwalifikowala sie do Mistrzostw musi duzo umiec, gdyz
w Europie jest duza konkurencja i wygrac grupe
eliminacyjna nielatwo wiec i Polska, chociaz przegrala
swoje dotychczasowe mecze tez jest grozna. (Dla
Amerykanow europejskie druzyny maja wartosc z zasady,
cos jak dla europejczykow druzyny koszykarskie z NBA -
ale to moja uwaga).
Momentalnie zauwazyli, ze w repr. Polski bedzie gralo 5
nowych zawodnikow, ktorzy dotychczas nie wyszli na
murawe. W kontekscie tego zglosili nawet obawe, czy
Amerykanie beda mieli dostatecznie, jak sie to mowi:
fresh legs (doslownie: swieze nogi, a chodzi o
wypoczecie) aby sie przeciwstawic calkowicie swiezym
zawodnikom i to druzyny, ktora gra juz tylko o swoja
dume, bo wypadla z rywalizacji w grupie po porazkach w
2 poprzednich meczach. Tym bardziej, ze mieli trudny
mecz z Korea.
Bardzo dobrze, bez znieksztalcen wypowiadali polskie
nazwiska, tylko raz przy Kryszalowiczu spierali sie
zartujac, jak sie to wymawia.
Komentowali mecz fachowo, ale bez rozczulania sie.
Kiedy Donovan strzelil nieuznana bramke, zaraz pokazali
te sytuacje 2 razy mowiac, ze normalny atak bark w bark
jest dozwolony w walce o pilke (i to jest prawda).
Akurat wtedy nie bylo zadnego ciagniecia za rece,
koszulke, oblapywania, itd. Po prostu normalny blad
sedziego.
Ale nie rozczulali sie nad tym. Dopiero kiedy w
nastepnej akcji Polacy strzelili na 2-0, wyrazili
obawy, ze ciezko bedzie Amerykanom odrobic te dwie
bramki. W chwilach przerw w grze mowili o
osiagnieciach polskich z lat 74-82 podajac dokladnie
zajete miejsca i wymieniajac nazwiska zawodnikow z
tamtych lat. Podkreslali, ze Polska ma duze tradycje
pilkarskie. Dobry i fachowy komentarz. Po przerwie z
uplywem czasu zaczeli sie jakby niecierpliwic, ze czas
mija, a oczekiwanych bramek nie ma. Mowili, ze polscy
zawodnicy czuja sie komfortowo po zdobyciu szybkiego
prowadzenia. Na 20 min. przed koncem, kiedy (mniej
wiecej) Korea strzelila bramke Portugalczykom, coraz
czesciej "patrzyli na zegarek", tj. co jakis czas
przypominali ile minut pozostalo do konca meczu Korei.
Zaraz po meczu byl krotki wywiad na boisku z C. Reyna,
ktory powiedzial, ze mecz ustawily bramki zdobyte przez
Polakow na poczatku. Powiedzial doslownie:
wiedzielismy, ze graja bardzo dobrze z kontry i
potwierdzili to. Oczywiscie cieszyl sie z awansu
mowiac, ze udalo sie nie tylko im, ale i np. Wlochom.



Temat: Dolny Śląsk skorzyta na wejściu do UE(zobacz ile)
Gość portalu: jacek napisał(a):

> Gość portalu: Alen napisał(a):
>
> > A Polacy słyną z kombinatorstwa , nieróbstwa i chęci życia na czyjś rachun
> ek.
> > Inwestorzy dobrze o tym wiedzieli , dlatego też w Polsce było tak wiele
> > kapitału spekulacyjnego , który jak wiadomo niszczy miejsca pracy i moraln
> ość
> > pracy .
>
> Wręcz przeciwnie, duża wartość kapitału tzw. spekulacyjnego w Polsce jest
> efektem dobrego ratingu naszego kraju (oraz przekonania, że zmierzamy prostą
> drogą do UE, co nasz rating tylko podniesie), przy jednoczesnym wysokim
> poziomie stóp procentowych. Mając do wyboru zainwestowanie pieniędzy w kilku
> różnych krajach o podobnym poziomie bezpieczeństwa inwestycyjnego każdy
> wybierze ten kraj, w którym zwrot na kapitale jest najwyższy i szybki.
Polskie
> papiery dłużne są więc łakomym kąskiem i bezpieczną inwestycją. Co więcej
ich
> okres zwrotu jest szybszy od inwestycji w fabryki, dodatkowo są one łatwe do
> upłynnienia.
>
Moim profesorem w czasach studenckich nie był Balcerowicz , ani żaden profesor
w tym stylu. Pamiętam dokładnie wykłady na wiedeńskim uni z tego tematu .
Kapitał spekulacyjny był definiowany jako kapitał który w przeciągu dwóch lat
musi się zwrócić , i nie tylko , inwestor musi również zarobić.
Po tym terminie czasu inwestor zwija żagle i szuka dalszego obiektu szybkiego
zarobku.
Kapitał spekulacyjny nie tworzy żadnych wartości społecznej pozostawia
zazwyczaj wyzysk do szpiku kości . Niejednokrotnie bywa tak że pracownicy
pozbawieni są zapłaty za własną pracę , nie mówiąc już o świadczeniach
socjalnych . żaden szanujący się kraj , nie chce u siebie kapitału
spekulacyjnego . Nie zapewnia on stabilności na rynku pracy , ale wprost
przeciwnie . Mieliśmy mnóstwo przykładów w Polsce spustoszeń jakie pozostawia
po sobie kapitał spekulacyjny . Od początku przemian pokomunistycznych Czesi
prowadzili strategie która miała nie dopuścić na rynek taki kapitał . Po
części to się udało , owoce tego są dzisiaj widoczne . Podczas gdy w Polsce
jest wielkie bezrobocie , szczególnie na prowincji , w czeskich Nachodzie
werbuje się Polaków z Kudowy i okolic , do pracy na biało .
Nie jest to odosobniony przypadek.
Podobna sytuacja jest na Węgrzech . No tak , zapomiałem że w Polsce zegary
idą w odwrotnym kierunku .

Alen.




Temat: Głupie pytania
Eksperyment
Wyobraź sobie (lub nawet przeprowadź) następujący eksperyment. Potrzebne będą:
latarka, piłka lub globus i flamaster. na piłce zaznaczamy flamastrem kropkę -
niech to będzie Warszawa. Teraz gasimy światło w pokoju i zapalamy latarkę.
Kierujemy latarkę na piłkę. Mamy prymitywny model kosmosu: piłka to nasza
planeta a latarka to Słońce. Ustawiamy piłke tak, żeby kropka była na wprost
światła padającego z latarki. Teraz w Warszawie jest południe, słońce pada
prawie z góry. Ale zobaczmy co się dzieje w innych miejscach na piłce? Po
drugiej stronie jest zupełnie ciemno (noc) a po "bokach" jest lekki półmrok
(wieczór lub ranek). Terz zaczynamy obracać powoli piłkę wokół własnej osi w
kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara. Zauważamy, że światło pada na
naszą kropkę najpierw pod cora większym kątem (robi się coraz później w Wawie)
aż wreszcie kropka znika w ciemności (w stolicy zapada zmrok i mamy noc). Po
pewnym czasie kropka pojawia się w świetle (poranek w Wawie) i ostatecznie
kropka wróciła do punktu wyjścia (południe). Ziemia wykonuje taki cały obrót w
ciągu 24 godzin. Strefy czasowe wprowadzono po to, żeby np. godzina 12 w
południe była bez względu na miejsce na Ziemi zawsze godziną, kiedy słońce jest
najwyżej, światło pada prawie pod katem prostym. Strefy sa powydzielane w
"pionie", czyli taki sam czas jak w polsce będzie też np. w Szwecji czy Czechach
(spójrz na piłkę). Niestety, ten podział na strefy jest trochę sztuczny. Bo
przecież kiedy w Warszawie jest dokładnie 12.00 to we Wrocławiu jeszcze tego
południa nie ma (Ziemia musi się jeszcze ciut obkręcić). Gdybyśmy jednak chcieli
zawsze podawać prawziwy czas, powstałoby ogromne zamieszanie, bo w każdym
miejscu byłaby inna godzina ;-) Dlatego umówiono sięnna strefu czasowe. CZasem
są one nielogiczne, bo np. w Portugalii jest taki sam czas jak u nas, a w
Anglii, która jest bliżej Polski jest godzina wcześniej ;-)
Na eksperymencie z piłka można też pokazać, dlaczego w lecie dzień jest dłuższy
niż w zimie, ale nie wiem, czy aż tak daleko sięga twoja ciekawość :-)



Temat: Szewczak: "Tajfun Vincent zmiecie rząd Tuska"
"Ekspert" Szewczak jest jak zepsuty zegarek
Taki też 2 razy na dobe pokazuje dokładny czas. Szewczak od 1991 r
nieustannie straszy kryzysem. No i trafił w końcu, tak, jak zepsuty
zegarek.
To dyżurny straszak wpierw KPN, a potem SzamboObrony. Pamiętacie

Czy nikt nie przewidział? Nie chwaląc się także o tym WTEDY pisałem,
choć może nie w tak katastroficznym tonie jak Szewczak. Ale wtedy
malo kto słuchał.
To nie było trudne do przewidzenia, jeśli się wiedziało o pęknięciu
baniek spekulacyjnych na nieruchomościach w USA i Hiszpanii na
przełomie 2006/07, a także widząc rozwijająca się bessę na giełdach,
niech więc Szewczak nie robi z siebie geniusza. Więcej ludzi o tym
mówiło, także np. Piotrek Kuczyński, którego tu Szewczak miesza z
błotem.
Część ekonomistów pewnie też wiedziała, ale milczeli by nie wyjść na
katastrofistów lub by nie zostać posądzonym o wywołanie wilka z lasu.

Kto nie wierzy, niech się zaweźmie w sobie i poszuka moich postów z
2008 r (Agora -zróbcie COŚ z tą waszą wyszukiwarką - nowa jest
ŻENUJĄCA!!!! Po 1/2 godziny nie mogę się nadal dostac do swoich
postów archiwalnych!!! Choćby taki mój post: "Bal to bzdura, czeka
nas wstrząs walutowy" - gdzie pisałem o nadchodzacych problemach PLN-
a)

Szewczak bredzi. Nie umie odróżnić 40% spadku zysków banków od 40%
straty. To go dyskwalifikuje jako Ekonomistę.

Epatuje wielkością długu, ale nic nie mówi, jak się ma dług do
dochodu, bo wtedy obraz byłby inny.
Cyfra 1000 EUR długu jest inna dla Niemca (spłaci za miesiąc z
dochodu), inna dla Kirgiza (spłaci za rok). Cyfra ta sama, ale
prawdziwy obraz jest dopiero w porównaniu z dochodem. Tu Szewczak
milczy jak grób.

Reasumując - w Polsce będzie gorzej, niż twierdzi Rząd, nawet sporo
gorzej, ale nie aż tak, jak mówi Szewczak.




Temat: Pytanie naiwne!
Gość portalu: Stefan napisał(a):

> Ja:
> > Swoja droga to mile, ze bliskosc biegunow magnetycznych z geograficznymi
> > przypadla akurat na czasy, gdy nawigacja kompasowa byla nam bardzo potrzeb
> na.
>
> Po zastanowieniu odwoluje ta bzdure. Dawnym nawigatorom byloby jednak znacznie
> milej, gdyby te bieguny byly dalej od siebie. Zeby kat miedzy wskazaniem
> Gwiazdy Polarnej i kompasu byl bardzo wyraznie wiekszy. Bo najwiekszym
> problemem nawigacji byl pomiar dlugosci geograficznej. Ustalenie szerokosci
> geograficznej, to pryszcz, to jest wysokosc katowa Gwiazdy Polarnej nad
> horyzontem. Zeby zmierzyc dlugosc, trzeba bylo miec ze soba bardzo dokladny
> zegar nastawiony na czas portu macierzystego i porownac jego wskazania z czasem
> lokalnym. Czas lokalny wyznaczano obserwujac, kiedy Slonce jest najwyzej
> (ew. kiedy jest dokladnie na poludniu). To jest trudno ustalic z jaka taka
> dokladnoscia; w dodatku jesli akurat na chwile sie zachmurzylo, to trzeba czeka
> c
> do jutra.
>
> Gdyby bieguny geograficzny i magnetyczny byly na tyle daleko od siebie, zeby ka
> t
> miedzy wskazaniami Gwiazdy Polarnej i kompasu dal sie z sensowna dokladnoscia
> zmierzyc, to podroznik zblakany w przestworach oceanu moglby z tego kata
> wyliczyc sobie dlugosc geograficzna.
>
> - Stefan
>

Witam!

Czyzby..?

Nie wiem z całą pewnością.., ale deklinacja magnetyczna nie wydaje mi się być
funkcją wyłącznie geometryczną położenia obserwatora względem obu biegunów...
Bo gdyby byłó jak prawisz.., to deklinację można byłóby wyrazić funkcją położenia
geograficznego...

Pozatem tak jak powiedziałęś oznacza się deklinację na polskich mapach...
A na angielskich rysuje się różę wiatrów i deklinacja zależy od kierunku czyli
występuje anizoztropia deklinacji...

Te wskazania będą zabrzać złóża rud żelaza oarz pozostałości paleo-magnetyczne...
Choć nie wiem jak duzy jest udział tych zaburzeń...

Do Sapieżanki: nie wydaje mi się aby bieguny ustawiały się czasem prostopadle do
osi obrotu ziemi...
Jeśli mnie pamięć nie myli to one sobie raczej wędrują i zanikają...

Pozdrawiam!

Ignorant

+++



Temat: Piec prostych zagadek
Piec prostych zagadek
Oto piec prostych zagadek na dzien dobry:

1. Amerykanin-numizmatyk przyjechal do Polski. Poszedl do centrum handlowego
z banknotem stuzłotowym w kieszeni. Zakupil dokladnie jedną rzecz. Jaka jest
najwyzsza cena towaru jaki zakupil jesli wiesz, ze zdobył za jednym zamachem
wszystkie mozliwe, będące w obiegu nominały waluty polskiej od 1 grosza do 50
złotych?

2. Fotograf nie posiada w swojej ciemni żadnego innego źródła swiatła oprócz
staroświeckiego zegara na czerwonych diodach LED (odpowiednie rozswietlenie
ktorejs z osmiu diodek wyswietla kazda cyfre, tak jak w kalkulatorze). Zegar
wyswieta wiec czas w postaci: 13:45, 3:21; 23:03 itp. O ktorej godzinie w
ciemni bedzie najjasniej, a o ktorej najciemniej?

3. Ktoregos dnia, a bylo to w 1980 roku, Janek powiedzial: "Przedwczoraj
mialem 12 lat, a w przyszlym roku skoncze 15 lat". Kiedy urodzil sie Janek i
ktorego dnia roku Janek to powiedzial?

4. Co staje sie tym bardziej mokre, im bardziej jest suche?

5. Palindrom znaczy z greckiego "biegnacy z powrotem". Sa zdania-palindromy
brzmiace tak samo czytane normalnie, jak i od konca do poczatku, np. "a pajac
pukał i bazaltu butla zabiła kupca Japa" lub "może jutro ta dama sama da
tortu jeżom". Natomiast najslynniejsze greckie w wersji fonetycznej
brzmi: "nipson anomemata me monan opsin" (psi jest jedną literą w jez.
greckim), znaczace tyle co "zmyj grzechy moje, nie tylko twarz moja".
Mamy tez liczby-palindromy, np. 1234321, 87655678. Czy potrafisz znalezc
jakies takie dwa palindromy czterocyfrowe, ktorych suma daje palindrom
pięciocyfrowy? A moze potrafisz powiedziec ile ich w sumie jest?

Pozdrawiam wszystkich łamigłówkowiczow i życzę "jasnego" umysłu,

CdM




Temat: NIK negatywnie o Tajsterze
Gość portalu: Krakowianin napisał(a):

> odczepcie się w końcu od Tajstera, nie wiem co od niego chcecie, przecież w
Krakowie:
> - są piękne, równe ulice bez dziur;

Obydwie.

> - tramwaje jeżdżą punktualnie tak, że można wg. nich regulować zegarek;

Można. Nie wiem za bardzo co będzie potem wskazywał, ale można.

> - sygnalizacje są super wyregulowane, nie ma korków i nawet w godzinach szczytu
> jeździ się płynnie;

Są wyregulowane, korki są (bo o to chodzi - kiedyś ZDiK tłumaczył to tym, że
samochody stojące w korkach jeżdżą bardzo wolno, czyli bezpieczniej). Jeździ się
płynnie. Chyba, gdzieś.

> - jest rewelacyjna komunikacja nocna, która może być wzorcem nie tylko w Polsce
> ale nawet w Europie;

Fakt, nie ma korków, wygodnie się wtedy jeździ swoim samochodem.

> - wszystkie inwestycje są bardzo dokładnie przygotowywane łącznie z kompletem
pozwoleń na budowę;

A bo te pozwolenia to tylko kłody pod nogi. Poza tym - z pozwoleniem czy bez -
czy którejś inwestycji nie ukończono? Z wyjątkiem oczywiście tych, których nie
ukończono :-)

> - mamy pięknie odremontowany Rynek łącznie z podziemiami;

Mamy. Mały Rynek.

> - od 2005 r. nigdy w czasie zimy nie było ślisko na drogach;

Wyrywkowe kontrole wykazują, że tak jest w istocie.

> - przy nowych inwestycjach drogowych nigdy nie zapomina sie o rowerzystach i
pieszych;

Oczywiście, że nie zapomina się! Wszelkie przejścia, ścieżki rowerowe,
sygnalizację itp projektuje się uwzględniając obecność pieszych i rowerzystów
jak i panującą tendencję do utrudniania im życia jak się tylko da.

> a i oczywiście nie należy zapomnieć o wspaniałym stadionie Wisły

Nie należy. A gdzie on jest?

> Ja w Tajsterze widzę kandydata na przezydenta Krakowa a może nawet Polski.
Wyobraźcie sobie jak wspaniale by nam się wtedy żyło !!!!

Powiem więcej - Tajster na papieża!

Zobacz Moją Dżakartę: dzakarta.myminicity.com/ind



Temat: przeczytane dzisiaj cz. IX
Jest dokladnie jak piszesz Maryno.
Bylejakiej "roboty" jest na tzw.Zachodzie (Eropy przynajmniej) mnostwo.
Wiele jest po temu przyczyn, a podstawowa to wysoki poziom tzw. zabezpieczen
socjalnych.
Sito jest tak geste, ze w szczegolnych warunkach, a juz na pewno gdy jest sie
rodzicem 2-3 -ga dzieci, "nie oplaci" sie podejmowac pracy niskoplatnej
i szczegolnie uciazliwej.
Sezonowe zajecia, a do nich zaliczaja sie wszelkie prace przy zbiorach plodow
rolnych naleza do czolowki tych ktorych miejscowy bezrobotny unikal bedzie
jak "ognia"
Lanie betonu czy porownywalne "pod golym niebem" tez nie ciesza sie szczegolnym
wzieciem wsrod Aborygenow, sprzatanie i opieka nad dziecmi, kelnerowanie w
tanich knajpach - podobnie.
Otwieranie nowych rynkow pracy dla naszych Obywateli w UE wiaze sie przede
wszystkim ze specyfika wysokiego poziomu zdobyczy socjalnych tamtejszej klasy
pracujacej, a w zadnym przypadku z rozwiazaniem wewnetrznych problemow
bezrobocia ktore w Krajach "starej Unii" jest wszedzie niebywale wysokie.

Troche inaczej wyglada to wsrod zajec wymagajacych wysokokwalifikowanej wiedzy
zawodowej i obowiazkowej bieglej znajomosci jezyka.
Szybkie znalezienie pracy przez polskich lekarzy, specjalistow bankowych,
programatorow czy kwalifikowanych pielegniarek - wiaza sie prawie bez wyjatku z
podjeciem obowiazkow w czasie i zakresie ktory nie cieszy sie specjalnymi
wzgledami fachowcow miejscowych.
Weekendowe czy nocne dyzury, praca bez "spogladania na zegarek" czy
rozszerzenie obowiazkow o "upierdliwy" zakres ktorego z ochota nie podejmie sie
zaden (przewazajaca wiekszosc) miejscowych fachowcow, jest tym biletem wstepu
do zawodowej egzystencji.
Mimo nieporownalnych (z polskimi) zarobkow, do prawdziwej kariery zawodowej
w warunkach UE (starej) jeszcze strasznie daleko.
Od mozliwosci otwarcia wlasnej, prywatnej praktyki (dopuszczenia przez Kasy
Chorych), szczegolnych specjalizacji zawodowych, kariery w wewnetrznej
hierarchii placowek Sluzby Zdrowia czy wlasnej Kliniki lub dyspozycyjnych
miejsc w Szpitalach jest jeszcze tak daleko jak... z Ziemi na Ksiezyc.
Tylko nielicznym udaje sie to osiagnac (szczegolnie teraz!) i sa to jednostkowe
przypadki.
O porownywaniu zajetego miejsca w miejscowych, nieformalnych ukladach "zawodowo-
towarzyskich" - wogole mowy byc nie moze.
"Poklepywanie po plecach" przez zasiedzialych w zawodzie "miejscowych" szybko
bedzie odbierane przez poklepywanych jako wyraz szczegolnego robienia w konia
i uswiadamia tym "szczesliwcom" umownosc Ich "kariery"
I to sa Ci "uprzywilejowani" w hierarchii poszukiwaczy pracy "na Zachodzie".
Reszta, hmmm...... zbiera truskawki, pozniej - winogrona, leje beton, sprzata
biura lub pilnuje dzieci.




Temat: Forumowo-Romanowy serwis turystyczny
dzwonnik napisał:

> pinch napisał:
>
> [...]
> > nie ma jak grupa kilku facetow idaca na wyprawe w zgranej paczce,
> [...]
>
> Dokladnie!!
> Kilkudniowy wypad w gory kiedy po calodziennym meczacym marszu szczytami,
> dolinami, przeleczami Tatr, z zakwasami, spocony, zmeczony, z odgniecionymi
> plecami od plecaka wypchanego konserwami i puszkami z piwem ;-D i odciskami
na
> stopach, glodny docierasz do schroniska, gdzie takich jak Ty sa
dziesiatki...
> wypijasz herbate z pradem i zjadasz soczysta kwasnice lub grochowke...
> otwierasz puszke piwa przytachanego na wlasnych barkach, ktore smakuje teraz
> jak nigdy dotad... myjesz sie pod prysznicem w lodowato zimnej wodzie,
pozniej
> zajmujesz miejsce do spania... gdzies na twardej podlodze korytarza
schroniska,
>
> bo nigdzie indziej nie da sie wcisnac... z glowa wcisnieta w schody,
docisniety
>
> do plecaka z jednej a do sciany z drugiej strony, w stopniowo cichnacym
gwarze
> zasypiasz jak dziecko w kolysce...
>
> ... W nocy zdeptany niejednokrotnie przez kogos podobnego do Ciebie... ktory
> spal zaraz obok, ale przesadzil z piwem... :-)) bo ciemno jak w jaskini...
nie
> zwazasz na niedogodnosci tylko spisz. Az do chwili kiedy zadzwoni Twoj
zegarek
> lub kogos obok... Wychodzisz na chwile na zewnatrz i oczom nie wierzysz!!
> Jestes w raju!! Napelniasz swoje pluca lekko rozrzedzonym ostrym powietrzem,
> podziwiasz widok gor o poranku... chce Ci sie zyc!! Na domiar wszystkiego
masz
> swiadomosc tego, ze czeka Cie kolejny piekny, pelen wspanialych
> niepowtarzalnych przezyc dzien. Ruszasz wiec dalej, majac caly czas obok
siebie
>
> niezawodnych kumpli.
>
> [...] Czy te doznania mozna porownac z wyjazdem z zona i dzieciakami w
> przytulne mile miejsce w Poroninie???
>

I tuś mi brat. Ja tylko czekam aż Zenobiusiątka dorosną.

Ze swojej strony to znam dobrze Mierzeję Wiślaną, mam gdzieś kilka namiarów
nad morze w okolicach Koszalin-Kołobrzeg, polecam ciepłe źródła w Beszeniowej
na Słowacji i złaziłem trochę Tatry polskie i słowackie oraz Beskod Niski. I
Kraków z przyległościami udało mi się obejrzeć.

No i polecam kilkudniowy pobyt w Cieszynie polskim i czeskim - miasto dwóch
nie przenikających się kultur.




Temat: Alfisti vs. Reszta Świata
Mialem AR 164 3.0 V6, mam BMW E34 525i 24V Vanos. Wiec mma podstawy do tego aby
te auta porownywac.

Zacznijmy od BMW.

Znam dokladnie cala historie mojej E34. Kupilem ja od przyjaciela mojej
rodziny, ktory znany jest z tego ze to super uczciwy gosc. Nie ma klopotow z
pamiecia, nie sciemnia, itp. O moim obecnym aucie, ktore w jego rekach bylo od
nowosci wiem w zasadzie wszystko. Nigdy na przestrzeni 12 lat i 270 tys. km nie
zdazyla sie powazniejsza awaria, auto raz tylko nie odpalilo gdy padl aku.
Beemka nadal ma calkowicie orginalny wydech, w zawieszeniu moze raz albo dwa
razy wymieniane byly tylko koncowki wachaczy i inne pierdolki, no i po 270kkm
przednie amory. Ja wymienilem amortyzatory tylne i sprezyny bo chcialem miec
bardziej sportowy zawias (Eibach/Bilstein). Raz, kiedy auto mialo dwa lata,
malowany byl tylny zderzak na skutek zarysowania lakieru na parkingu. Auto jest
100% zdrowe, blachy trzymaja sie znakomicie (mimo ze auto jezdzilo w oslo gdzie
ogolnie samochody rdzewieja na potege). Silnik chodzi jak brzytwa, nie bierze
grama oleju, automat tez ladnie przerzuca. Wszystkie mechanizmy sa sprawne.
Oczywiscie takie auto ciezko kupic u nas w kraju, zreszta nawet w Niemczech
jest juz z tym problem.

Teraz AR 164.

Kupiona w Polsce zaraz po sprowadzeniu ze Szwajcarii. Stan ogolny bardzo dobry,
analiza techniczna nie wykazala zadnych powazniejszych niedomagan. Poza glosnym
skrzypieniem elementow wnetrza, ktore bylo dosc zenujace w aucie tego segmentu,
naprawde fajny woz. Dynamika 3.0 V6 12V znakomita, chociaz znacznie milej
wspominam mocarny "dol" i elastycznosc tego silnika, "gora" raczej bez
fajerwerkow ale i bez powodow do niezadowolenia. Auto mialo na zegarze 260 tys.
km. Jedzilem bez awarii (nie liczac serwisu i paru rzeczy w zawieszeniu) jakies
4 miesiace, jedyna irytujaca rzecza byla duza konsumpcja oleju. Po 4 miesiacach
przekrecila sie panewka i silnik do remontu. Auto zostalo naprawione i
zamienione na Puga 306 2.0 S16.

Porownanie E34 2.5 R6 vs. AR 164 3.0 V6:

Dynamika / osiagi:

AR - 5/6
BMW - 5/6

Jakosc / wykonczenie / materialy:

AR - 3/6
BMW - 5/6

Komfort:

AR - 4/6
BMW - 5/6

Dzwiek silnika:

AR - 6/6
BMW - 6/6

Tak mniej wiecej wyglada to na podstawie moich doswiadczen. W koncowej ocenie
BMW E34 jest jednak troche lepszym samochodem, chociaz AR 164 to bardzo
przyjemny woz i mysle ze - gdyby nie slabsze blachy i kiepska jakosc montazu -
bylaby na pewno godnym rywalem Beemki.
Dodam jeszcze ze wg mnie E34 jednak lepiej znosi probe czasu - zarowno
mechanicznie jak i stylistycznie (bardziej ponadczasowy design).

Dodam ze ocenilem to naprawde najbardziej obiektywnie jak umialem.



Temat: Czy mozna byc zarozumialym?
Czy mozna byc zarozumialym? cz. 1: $$$$$
he he, no tak masz racje, ale jak sie dowiedziec o tym czyms innym?
dowiesz sie od faceta pelnej karty medycznej jego chorob, albo z kim jegogo zona
sypiala wczesniej, niz powie ci ile zarabia. ja do tej pory tego systemu nie
bardzo chwytam.

istnieje system K, w ktorym wyznacznikiem i miernikiem wartosci sa pieniadze
(mr. X is worth $Ymln). Ale nikt po pierwsze nikomu nie zdradza prawdziwego
stanu swego posiadania, przychodow, a jedynie oszacowac mozna to patrzac zza
plotu i podliczjac goscia wydatki. a to mylace. wielu ludzi dzis nie jest sensu
stricto bogatych, tylko zyja jakby byli. maja duze pensje, ale utrzymanie zycia
w stylu wyuczonym z glossy journals powoduje ze sa po uszy zadluzeni, maja
olbrzymie kredyty hipoteczne do splacenia itp. przy pierwszym lepszym wyboju na
drodze leza plackiem. to ekstremalne przyklady, ale cos w tym stylu dzieje sie z
nami wszystkimi. pozostaje wiec gra pozorow i wielka zgadywanka.
patrzenie na to jakiej firmy czlowiek nosi zegarek, buty, krawat.
od jakichs 10 lat takie zachowanie dotarlo do polski i zakorzenilo sie. nie ma
nic przykrzejszego niz rozmawiac w wwie z mlodym inteligentnym chlopakiem o
ciekawych rzeczach, po czym zostac zaskoczonym pytaniem czy to sa buty ecco.

jeszcze o grze pozorow.
jak wiesz oszczednosci amerykanow, jak i kanadyjczykow, stanowia obecnie pi razy
oko -0.5% zarobkow (w 96 r. w K. bylo +9.6%, w usa w 1986 bylo kolo 6-7%, nie
pamietam dokladnie.) w usa to pierwszy raz ujemne liczba, od czasow kraku i
wielkiej depresji z 1929go.

czyli ze wszyscy praktycznie albo (i) zyja ponad stan i sie zapozyczaja a koniec
swiata bliski, albo (ii) zyja tak jak zyli kiedys ale teraz a konto swej
nieruchomosci, a konkretnie domu (z paty... ok, nie zaczynajmy).
jak traca prace, albo zdrowie, jest bardzo bardzo niedobrze.




Temat: Amerykański senator Lieberman wzywa do ataku na...
Co wynika, a co nie ;)
Wynika na pewno to, że rozsądne odpowiedzi zawsze są milej widziane
niż "chodzenie w zaparte" :))
Zacznę od orbit - moja pomyłka, podałem orbity Milstar-a (gdzieś była o nich
mowa) a nie Navstar's - przepraszam.

Nie miałem do czynienia z systemami transakcyjnymi dużych instytucji
finansowych, więc nie będę się wypowiadał. W systemach bankowych operacje
zagraniczne nie mają aż tak dużego rygoru - nie ma to najmniejszego sensu, gdyż
większość operacji wykonuje się wsadowo i ich czas wykonania zależy od ilości
przetwarzanych danych oraz ilości operacji do wykonania (decyduje data waluty).
Natomiast z pewnością taki reżim czasowy da się uzyskać za pomocą
profesjonalnych zegarów kwarcowych, okresowo synchronizowanych sygnałami z
radiowych wzorców częstotliwości. W Europie są przynajmniej dwa bardzo znane
takie wzorce (Niemcy, W. Brytania). Jako wzorca częstotliwości w Polsce
wykorzystywano (wykorzystuje się?) w celach przemysłowych falę nośną 225 kHz
nadajnika Programu I PR.

Czy "strzelanie do satelitów" jest efektywne? Na pewno dosyć problematyczne,
gdyż te geostacjonarne wprawdzie się nie ruszają, ale też nie "wlecą" wszystkie
same w chmurę śmieci wyrzuconą z niszczycielskiej rakiety. No i byłoby trudno
zniszczyć większość satelitów unieruchamiając wszystkie systemy komunikacyjne
oraz wojskowe - choćby z uwagi na liczbę systemów, nie można by stezelac i
strzelac bez końca bez doczekania się błyskawicznego odwetu. A na pewno nie
zniszczyłoby to możliwości wojsk choćby NATO czy USA, gdyż są w użyciu naziemne
radiowe systemy śledzące, umożliwiające bardzo dokładną lokalizację
pojedynczego żołnierza na polu walki. Takie systemy produkuje np. Rhode-
Schwartz, a ceny idą w miliony euro za urządzenie. Co ciekawe, mnóstwo takiego
sprzętu kupują państwa na tzw. Bliskim Wschodzie (i nie mam na myśli Izraela).
Tak samo nawigacja morska i lotnicza może bez problemu obywać się bez udziału
GPS, więc nie demonizowałbym znaczenia tego systemu zarówno dla zastosowań
wojskowych (wspomaganie naprowadzania broni inteligentnej), jak i cywilnych.

Temat jest "nośny" i można by tak gadać bez końca - ale chyba nie na tym
forum ;)

Pozdrawiam,
Spark5719




Temat: Gdzie spać, gdzie jeść, jak jeździć?
Gość portalu: Andulka napisał(a):

> Czs rozpocząć przygotowania do wielkopomnej podróży, proszę zatem o rady i
> instrukcje.
> Po pierwsze - gdzie spać. Potrzebuję, żeby było w miarę w centrum bo z
> centrum wszędzie blisko, schludnie i nie nadwerężyło zbytnio kieszeni. No, i
> żeby było ŚNIADANIE. Bez śniadania zdecydowanie odmawiam rozpoczęcia dnia,
> później mogę już nie jeść. Myślałam o Polsko-Niemieckim Centrum Młodzieży na
> Okopowej albo hotelu "Pod Zamkiem" (ale w nim nie ma śniadań- chyba, że
> polecicie jakąś poranną żarłodajnię w pobliżu). A może macie moi mili jakieś
> inne, lepsze propozycje hotelowe?
> Gdzie jeść? Jadam schabowego z kapustą, lubię kuchnię grecką, włoską nie
> bardzo, pijam winko, ogólnie nie jestem wybredna - jak dadzą wódkę czy piwo,
> to też wypiję :)))
> No, i jak jeździć. Czy można np. kupić bilet dobowy albo na jakąś określoną
> liczbę przejazdów, żeby nie kasować za każdym razem. Jak wygląda olsztyński
> kasownik i gdzie sie kupuje bilety. I ile kosztują. Jaką linią można
> przejechać z Gutkowa (albo przynajmniej Likus) do Jarot a jaką z Dajtek czy
> Kortowa do Jakubowa? Mam zamiar zobaczyć więcej niż pokazuje się na
> pocztówkach, zawsze włażę tam gdzie nie trzeba :)))
> Tyle pytań na razie, ciąg dalszy nastąpi :)

Co by tutaj napisac?
Z hotelami to sie nie wypowiem bo nie bywam. Z jedzeniem to tez kiepsko,
podobno na zatorzu jest jeszcze bar mleczny, ale to chyba odpada.
Z kasownikami to sie usmialem. W Olsztynie sa posrednie miedzy warszawskimi-nie
ma juz dziurkaczy, ale nie ma tez zadnych magnetycznych bajerow. Po prostu
czerwone pudelko na rurze, moze teraz sa tez zolte z zegarem w nowszysch busach.
Bilet calodniowy napewno jest. Bilety jednorazowe sa na 1 przejazd, nie ma
biletow czasowych.
Linii autobusowych jest okolo 30. Z dworca i z centrum mozna dojechac w kazde
miejsce bez przesiadek. Jednak w czasie weekendu mozna troche poczekac na
przystanku. Tanie sa taksowki, za wejscie okolo 3.50, za 1 km 1,20-chyba:)
W autobusach nie ma takich dokladnych rozkladow jak w Warszawie i raczej jest
trudno cos odszukac:( Bilety sa wszedzie, nawet w autobusach.

Pomysl moze o przewodniku. Moze ktos z forum poswieci weekend?




Temat: Bywalcy Turcji,proszę o praktyczne wskazówki :-)
Dokładnie Olin, czasy 1:1 dawno się skończyły. Turcy znają wartośc
swojego towaru i mimo, ze czasem się zakręcą to i tak wyjdą na
swoje.

Jesli chodzi o podróbki to polecam szczególnie fajne dzinsy i
koszulki polo. Ja w Konakli w maju 2007 kupiłam swietne polówki
Tommiego za 15 E, jakość niesamowita, bawełna z domieszką lycry. Po
praniu nic sie z tym nie dzieje. Wzięłam kilka kolorów i są świetne.
Kupiłam też z lacosty koszulki za 5 E! są z piki (materiał z którego
robi się wlasnie polówki Lacoste) i są tez niezłe , ale te za 15 są
rewelka. Wogóle dużo zakupów zawsze robię w Konakli bo tam często
jest taniej, np. fajne ręczniki plażowe Versace czy zwykłe
bawełniane białe - 5-10E. Jakość bez zastrzeżeń.
W Alanii ładne polówki kupuję u zaprzyjaznionej pani, ma fajne
modele i czesto nie ma takich nigdze indziej. I zawsze jakaś znizka
jest. Swietne bluzy Puma z bawełny i lycry po 20 E, kupiłam ostatnio
u chłopaków koło Queens Garden. Każdy znajdzie cos dla siebie według
swojego gustu. Dla mnie wazna jest jakosc i zaplace za nia nawet 30
E jesli u nas to samo jest za 40 czy 50 E.

O bladych to prawda. Ale czasem i blada mozesz isc tylko wystarczy
powiedziec, ze w Turcji jestes 3 czy 4 raz to odrazu inna gadka i
wiedza ze sie nie nabierzesz. Ja tak kupuję czasem i jak widze, ze
model jest z przed roku to odrazu mowie, ze kupilam to rok temu czy
dwa lata temu za 17 dolców i dzisiaj nie dam Tobie wiecej. Dziala
rowniez.

Złoto - to istna rewelacja. Wyroby i modele są niesamowite. Warto
nawet zapłacić nieco więcej niż u nas bo takiego wzoru i wykonania
nie zobaczysz w Polsce. W Konakli jest facet koło zegara, zaraz
pierwszy z lewej, który ma niesamowite złoto. Drogie to fakt, ale i
tak ma kupców. Nigdy do niego nie wchodzę bo jest bardzo
niesympatyczny, ale do zaoferowania ma naprawdę piękną biżuterię.
Mam z Turcji trochę złota i z czystym sumieniem mogę polecić.



Temat: Hej!!! 29 września 2003 ...
hej,
miło znowu Cie widziec Emi ))
zobaczysz ze jak juz zaczyna chodzic to pójdzie błyskawicznie- u nas było tak
ze jak na Świeta jechaliśmy do Polski to mala była własnie w tym stadium co
Twój synek- potem dołownie w kilka dni-3-4 zaczeła sama chodzic- wiesz nasze
dzieci chbya naleza do tych bardzo ostroznych . Wiedzialam ze juz wczesniej
mogła chodzic tyle ze sie tego chyba troche obawiala. Teraz jak ruszyła to
chodzi i chodzi - jak zegarek...
dzis jak tatus przywiózł ja z przedszkola to przydreptala szybko do mnie, potem
do szafki z biszkopcikami (znowu!!! ) Stojac otworzyla drzwi, wyjeła torbe z
ciasteczkami, zamkneła drzwi szafki, przyniosła mi torbe i czekała kiedy ja
otworze i wyjme biszkopcik... Wymiekłam hihi.
Potem oczywiście znnów całe popołudnie i wieczór przedreptała targając to coraz
ciekawsze rzeczy...
Z zabkami u nas troche do tyłu w porównaniu do Was - jeszcze nie wpełni wyszły
4- zwłaszcza na dole, ale u gory troche juz widac zarysy 3.
mam nadzieje ze obedzie sie przyjmniej bez temperatury... biedne maluszki...

co do choinki to nasza zostawiła ja dokładnie obejrzawsszy w spokoju- tylko co
jakiś czas podeszla, pokazała paluszkiem bombke albo lampke i zapytała: a cio
to?
We wspinaniu równiez nie dlugo dorówna alpinistom chyba hihi...
Aha, z tym chodzeniem to mi sie przypomniało jescze ze mała miała tak samo- dwa
razy ze zaczynała juz stawiac pierwsze kroczki a potem pare dni nic...
Wiec sie nie martw- wszystko lada dzien, a wtedy doopiero bedzie- zobaczysz
jakiego speeda dostanie i Twój synek i ...Ty hihihi
A z ta przekorą to czasem juz sie zastanawiam czy osiagalne jest dla mnie bycie
konsekwentna w zabranianiu czegos - to mnie przerasta... ja 1000 razy powtarzam
ze czegos nie wolno, a corcia odpowiada mi piskiem takim ze mi bebenkki pekaja,
jak jej sie to nie podoba...Czy Wy tez tak macie?
Zauwazyłam ze najbardziej efektywnie działa na nią jak sobie coś zrobi- tyle z
e tego chce oczywiście uniknąc za wszelką cenę... Ale tak było z zabawą
drzwiczkami od szafki- tyle sie bawiła mimo upominania ze w końcu sobie
paluszki sama przycieła- teraz nie tylko ze nauczyła sie prawidłowo korzystac z
szafki (patrz wyżej) to nie traktuje tego jako zabawki...
oj dzieci, dzieci...
Pozdrawiam cieplutko, tej ciepłej zimy,
mymcia




Temat: Honda CBF 250
Witaj. Ja też jestem zainteresowany 250-tką. Mam od prawie dwóch lat Yamahę YBR
125, bardzo symaptyczna, niestety poza centrum miasta zdecydowanie za słaba :( :
( :( Myślałem o 500-tce, ale ja w 90% jeżdzę po mieście, dzień w dzień - a że
jeżdzę spokojnie - więc kupuję w najbliższym czasie właśnie 250-tkę.

CBF 250 dokladnie obejrzałem i chyba wszystko o niej przeczytałem i kawałek nia
jechałem. Ma 22 KM, dobrze dotarta i pogoniona do bólu może iść 140 licznikowe,
sprawnie jeździ do 120/h. Do setki ok. 10 sekund. Spalanie 3-4 litry, zależnie
od stylu. Madobre hamulce i zawieszenie, bardzo dobre podobno światła i świetną
skrzynię biegów (opinie mechaników). Do sprawnego poruszania się po mieście na
pewno wystarczy - choc różnie ludzie rozumieją "sprawne poruszanie się" ;).
Jest bardzo poręczna, lecz nie wygląda imponująco pod względem gabarytów.
Słyszałem opinie, że ma słaby "dół" w porównaniu do starych 250-tek - SR czy CB.

W identycznej cenie będzie w lipcu w Polsce Yamaha YBR 250, jest obawa, że może
być nieco słabsza od Hondy z powodu Euro 3, lecz nie wiadomo. Yamaha ma wtrysk,
optycznie wygląda na ciut większą od Hondy (za sprawą dość dużego i wyższego
baku), ma nieco bagatszy, bardziej "ozdobny" design. Wyposażenie praktycznie
identyczne (cyfrowe-analogowe zegary, wahacz centralny itd).

Ja się ostro zastanawiam na Hyosungiem GT 250, popularnym w Stanach, Australii
i Niemczech. W zasadzie odstrasza mnie tylko marka (czy słusznie...). Opinie i
testy są dobre, wyposażenie lepsze niż CBF, jest mocniejszy, no i gabaryty co
najmniej 500-tki (przymierzałem się już :)) Lecz jeszcze nie jestem do końca
zdecydowany...

Pozdrawiam



Temat: K. śmierci w Rosji i KS w ZSRR wg Mackiewicza
K. śmierci w Rosji i KS w ZSRR wg Mackiewicza
To dla koneserow. Michnikoidalni niech sie napija piwa i ida spac. Pani Nina
Szechter niech wykaze sie zrozumieniem, ze osmielam sie wklejac:)

Fragment:
Czy Pani wie, ile wyroków śmierci zapadło w Rosji carskiej w okresie 80 lat,
od r. 1826 do r. 1906? Włączając w to dwa powstania polskie i rewolucję r.
1905? Proszę, niech Pani zgadnie...

W r. 1907 wyszło w Moskwie pięciusetstronicowe zbiorowe dzieło pt. Przeciwko
karze śmierci (Protiw smiertnoj kazni). Wzięli w nim udział: Lew Tołstoj,
Sołowiew, Niemirowicz-Danczenko, Bułhakow, Bierdiajew, Rozanow, Nabokow i
wielu innych; spośród cudzoziemców: Anatole France, Brandes, Björson,
Boutroux, Paul i Victor Margueritte, Octave Mirbeau, Masaryk i wielu innych.
Piętnując carskie okrucieństwa (w książce wydanej legalnie w Rosji. Czasy!
Wyobraża sobie Pani, co?) — opierają się na przytoczonym w tym dziele
dokładnie opracowanym, imiennym (imiennym!) spisie ludzi, skazanych na śmierć
(„skazanych” tylko; 28.5% wyroków z różnych względów nie wykonano) w ciągu 80
lat. Nie wiem, czy odgadła Pani w przybliżeniu... Od r. 1826 do r. 1906
skazano w Rosji na śmierć 3419 ludzi.

To jest o tysiąc mniej niż leży w jednym Katyniu (gdzie rozstrzelano tylko
internowanych z Kozielska); pięciokrotnie mniej niż w Katyniu i zastrzelonych
gdzie indziej, z obozów Starobielska i Ostaszkowa, łącznie. A wprost
nieobliczalnie znikomy procent w porównaniu do ogólnej liczby wyroków śmierci
wydanych i wykonanych przez bolszewików w ciągu 50 lat. Gdyż liczba tych
wyroków sięga milionów i milionów! A taki Cyrankiewicz wygraża pięścią
każdemu, kto by „zegar dziejów ludzkości pragnął cofnąć wstecz”...
Naturalnie, że bym pragnął!!! A Pani nie? Koniec dygresji.

tylkoprawda.akcja.pl/



Temat: ZEGARY WSZYSTKICH KRAJÓW PRZESTAWIAJCIE SIĘ!
ZEGARY WSZYSTKICH KRAJÓW PRZESTAWIAJCIE SIĘ!
wczoraj?

www.bezuprzedzen.pl/szydercy/zegary.html
ZEGARY WSZYSTKICH KRAJÓW PRZESTAWIAJCIE SIĘ!

"W nocy z soboty na niedzielę na terenie Polski zostanie wprowadzony czas
środkowoeuropejski". Komunikat tej treści towarzyszy nam już od dobrych
kilkunastu lat i chyba sporo osób przyzwyczaiło się do niego. Warto jednak
zastanowić się nad nim przez moment.

Najpierw proponuję Państwu zwrócić uwagę na styl informacji. Jest to bowiem
styl militarny, który dominował w prasie oficjalnej po 1945 roku. Dobitne
przykłady z tamtych lat to "kampania cukrownicza" (czyt. zbiór buraków
cukrowych) czy "batalia o indeksy" (czyt. egzaminy wstępne na wyższe
uczelnie). Zaś szczytowym osiągnięciem żargonu był tekst czytany przez
obywatela w zielonym mundurze i czarnych okularach, rozpoczynający się
słowami: "W nocy z soboty na niedzielę na terenie PRL został wprowadzony..."

Uwaga druga, dotycząca formy komunikatu, to występująca w
nim "przymiotnikowość", charakterystyczna dla nowomowy socjalistycznej. Oto
przykłady: jeśli demokracja to socjalistyczna, jeśli opozycja to
konstruktywna, jeśli nawis to inflacyjny (piszę serio - były takie pojęcia).
A czas? Proszę bardzo: albo letni, albo zimowy. Żeby wszystko było jasne,
czas letni wprowadza się wiosna, a zimowy jesienią. Jedynym logicznym
wytłumaczeniem tego stanu rzeczy jest chyba obawa przed protestami
przeciwników dyskryminacji pór roku. Jeśli ruch taki jeszcze nie istnieje, to
pomysł odstępuję bezpłatnie.

Przejdźmy jednak od formy do treści zagadnienia. Jak podaje PAP (Ponadczasowa
Akcja Propagandowa), zmiany czasu stosowano w Europie od początku wieku
(przypadkowo tak się składa, że od tego okresu obserwujemy też wzrost wpływów
ideologii socjalistycznej na naszym kontynencie). Kraje UE (Unii
Europejskiej) powróciły do tego wynalazku w 1973 roku, w następstwie kryzysu
naftowego. Kryzys minął, ale eksperymenty z czasem trwają. Mało tego, wchodzą
w nowy, pogłębiony etap. Od 1995 r. roku czas letni wprowadzany jest w jednym
terminie dla całej UE w ostatnią niedzielę marca. Od 1996 r. ujednolicony
został termin powrotu do czasu zimowego - na ostatnią niedzielę października.
A więc wreszcie jesteśmy w domu! We "wspólnym, europejskim domu" oczywiście.

Mało tego, że od wielu lat manipuluje się czasem, nad którym władzę ma w
końcu tylko Opatrzność. Mało tego, że manipulacje te wprowadzają zamieszanie
w gospodarce i życiu pojedynczych osób. Nikt nie zaprzeczy, że za perturbacje
związane ze zmianami rozkładów jazdy pociągów zapłaciliśmy sami, a nie UE
(czyt. Ucieleśniona Elita). To są straty wymierne. A jak obliczyć szkody
spowodowane choćby podenerwowaniem ludzi, wynikającym z nagłej zmiany ich
rytmu życia? Teraz serwuje się nam unifikację w wymiarze kontynentalnym. Na
komendę miliony ludzi będą posłusznie przesuwać wskazówki swoich zegarków raz
w jedną, raz w drugą stronę. W ten sposób otwiera się kolejne pole do popisu
dla macherów różnego autoramentu. Ileż dziedzin życia pozostanie do
ujarzmienia przez nich i przez ich następców?

Zastanawiam się, czemu milczą w tej sytuacji ekolodzy, tak zajadle broniący
przed stresami naszych "mniejszych braci" (czyt. zwierzęta). Wszak zmiany
czasu narażają na stres Człowieka! Zastanawiam się, czemu nie słychać
megademokratów, którzy przy byle okazji organizują referendum i komitety na
rzecz. Czemu nie powstało np. Stowarzyszenie Omega propagujące tolerancję dla
odmiennej orientacji czasowej?

Zamiast odpowiedzi zdradzę Państwu, że znalazłem wyjście z sytuacji. Na
ścianie mojego biura wisi zegar, którego nie przestawia się. Wskazuje on i
będzie wskazywał prawdziwy, naturalny i w miarę swoich możliwości
technicznych dokładny CZAS. Zostawmy sobie taki zegar w widocznym miejscu. A
wtedy wystarczy jedno spojrzenie i będzie wiadomo, kim jesteśmy i gdzie
jesteśmy.

Jacek Markowski




Temat: ZEGARY WSZYSTKICH KRAJÓW PRZESTAWIAJCIE SIĘ!
poliklinik napisała:

> wild napisał:
>
> > wczoraj?
> >
> > <a
> href="http://www.bezuprzedzen.pl/szydercy/zegary.html"target="_blank">www.be
> > zuprzedzen.pl/szydercy/zegary.html</a>
> > ZEGARY WSZYSTKICH KRAJÓW PRZESTAWIAJCIE SIĘ!
> >
> > "W nocy z soboty na niedzielę na terenie Polski zostanie wprowadzony czas
> > środkowoeuropejski". Komunikat tej treści towarzyszy nam już od dobrych
> > kilkunastu lat i chyba sporo osób przyzwyczaiło się do niego. Warto jednak
>
> > zastanowić się nad nim przez moment.
> >
> > Najpierw proponuję Państwu zwrócić uwagę na styl informacji. Jest to bowie
> m
> > styl militarny, który dominował w prasie oficjalnej po 1945 roku. Dobitne
> > przykłady z tamtych lat to "kampania cukrownicza" (czyt. zbiór buraków
> > cukrowych) czy "batalia o indeksy" (czyt. egzaminy wstępne na wyższe
> > uczelnie). Zaś szczytowym osiągnięciem żargonu był tekst czytany przez
> > obywatela w zielonym mundurze i czarnych okularach, rozpoczynający się
> > słowami: "W nocy z soboty na niedzielę na terenie PRL został wprowadzony..
> ."
> >
> > Uwaga druga, dotycząca formy komunikatu, to występująca w
> > nim "przymiotnikowość", charakterystyczna dla nowomowy socjalistycznej. Ot
> o
> > przykłady: jeśli demokracja to socjalistyczna, jeśli opozycja to
> > konstruktywna, jeśli nawis to inflacyjny (piszę serio - były takie pojęcia
> ).
> > A czas? Proszę bardzo: albo letni, albo zimowy. Żeby wszystko było jasne,
> > czas letni wprowadza się wiosna, a zimowy jesienią. Jedynym logicznym
> > wytłumaczeniem tego stanu rzeczy jest chyba obawa przed protestami
> > przeciwników dyskryminacji pór roku. Jeśli ruch taki jeszcze nie istnieje,
> to
> > pomysł odstępuję bezpłatnie.
> >
> > Przejdźmy jednak od formy do treści zagadnienia. Jak podaje PAP (Ponadczas
> owa
> > Akcja Propagandowa), zmiany czasu stosowano w Europie od początku wieku
> > (przypadkowo tak się składa, że od tego okresu obserwujemy też wzrost wpły
> wów
> > ideologii socjalistycznej na naszym kontynencie). Kraje UE (Unii
> > Europejskiej) powróciły do tego wynalazku w 1973 roku, w następstwie kryzy
> su
> > naftowego. Kryzys minął, ale eksperymenty z czasem trwają. Mało tego, wcho
> dzą
> > w nowy, pogłębiony etap. Od 1995 r. roku czas letni wprowadzany jest w jed
> nym
> > terminie dla całej UE w ostatnią niedzielę marca. Od 1996 r. ujednolicony
> > został termin powrotu do czasu zimowego - na ostatnią niedzielę październi
> ka.
> > A więc wreszcie jesteśmy w domu! We "wspólnym, europejskim domu" oczywiści
> e.
> >
> > Mało tego, że od wielu lat manipuluje się czasem, nad którym władzę ma w
> > końcu tylko Opatrzność. Mało tego, że manipulacje te wprowadzają zamieszan
> ie
> > w gospodarce i życiu pojedynczych osób. Nikt nie zaprzeczy, że za perturba
> cje
> > związane ze zmianami rozkładów jazdy pociągów zapłaciliśmy sami, a nie UE
> > (czyt. Ucieleśniona Elita). To są straty wymierne. A jak obliczyć szkody
> > spowodowane choćby podenerwowaniem ludzi, wynikającym z nagłej zmiany ich
> > rytmu życia? Teraz serwuje się nam unifikację w wymiarze kontynentalnym. N
> a
> > komendę miliony ludzi będą posłusznie przesuwać wskazówki swoich zegarków
> raz
> > w jedną, raz w drugą stronę. W ten sposób otwiera się kolejne pole do popi
> su
> > dla macherów różnego autoramentu. Ileż dziedzin życia pozostanie do
> > ujarzmienia przez nich i przez ich następców?
> >
> > Zastanawiam się, czemu milczą w tej sytuacji ekolodzy, tak zajadle broniąc
> y
> > przed stresami naszych "mniejszych braci" (czyt. zwierzęta). Wszak zmiany
> > czasu narażają na stres Człowieka! Zastanawiam się, czemu nie słychać
> > megademokratów, którzy przy byle okazji organizują referendum i komitety n
> a
> > rzecz. Czemu nie powstało np. Stowarzyszenie Omega propagujące tolerancję
> dla
> > odmiennej orientacji czasowej?
> >
> > Zamiast odpowiedzi zdradzę Państwu, że znalazłem wyjście z sytuacji. Na
> > ścianie mojego biura wisi zegar, którego nie przestawia się. Wskazuje on i
>
> > będzie wskazywał prawdziwy, naturalny i w miarę swoich możliwości
> > technicznych dokładny CZAS. Zostawmy sobie taki zegar w widocznym miejscu.
> A
> > wtedy wystarczy jedno spojrzenie i będzie wiadomo, kim jesteśmy i gdzie
> > jesteśmy.
> >
> > Jacek Markowski
>
> O co chodzi z tymi zegarami?

Chodzi o to, że stoimy.




Temat: ZEGARY WSZYSTKICH KRAJÓW PRZESTAWIAJCIE SIĘ!
wild napisał:

> wczoraj?
>
> <a
href="http://www.bezuprzedzen.pl/szydercy/zegary.html"target="_blank">www.be
> zuprzedzen.pl/szydercy/zegary.html</a>
> ZEGARY WSZYSTKICH KRAJÓW PRZESTAWIAJCIE SIĘ!
>
> "W nocy z soboty na niedzielę na terenie Polski zostanie wprowadzony czas
> środkowoeuropejski". Komunikat tej treści towarzyszy nam już od dobrych
> kilkunastu lat i chyba sporo osób przyzwyczaiło się do niego. Warto jednak
> zastanowić się nad nim przez moment.
>
> Najpierw proponuję Państwu zwrócić uwagę na styl informacji. Jest to bowiem
> styl militarny, który dominował w prasie oficjalnej po 1945 roku. Dobitne
> przykłady z tamtych lat to "kampania cukrownicza" (czyt. zbiór buraków
> cukrowych) czy "batalia o indeksy" (czyt. egzaminy wstępne na wyższe
> uczelnie). Zaś szczytowym osiągnięciem żargonu był tekst czytany przez
> obywatela w zielonym mundurze i czarnych okularach, rozpoczynający się
> słowami: "W nocy z soboty na niedzielę na terenie PRL został wprowadzony..."
>
> Uwaga druga, dotycząca formy komunikatu, to występująca w
> nim "przymiotnikowość", charakterystyczna dla nowomowy socjalistycznej. Oto
> przykłady: jeśli demokracja to socjalistyczna, jeśli opozycja to
> konstruktywna, jeśli nawis to inflacyjny (piszę serio - były takie pojęcia).
> A czas? Proszę bardzo: albo letni, albo zimowy. Żeby wszystko było jasne,
> czas letni wprowadza się wiosna, a zimowy jesienią. Jedynym logicznym
> wytłumaczeniem tego stanu rzeczy jest chyba obawa przed protestami
> przeciwników dyskryminacji pór roku. Jeśli ruch taki jeszcze nie istnieje, to
> pomysł odstępuję bezpłatnie.
>
> Przejdźmy jednak od formy do treści zagadnienia. Jak podaje PAP (Ponadczasowa
> Akcja Propagandowa), zmiany czasu stosowano w Europie od początku wieku
> (przypadkowo tak się składa, że od tego okresu obserwujemy też wzrost wpływów
> ideologii socjalistycznej na naszym kontynencie). Kraje UE (Unii
> Europejskiej) powróciły do tego wynalazku w 1973 roku, w następstwie kryzysu
> naftowego. Kryzys minął, ale eksperymenty z czasem trwają. Mało tego, wchodzą
> w nowy, pogłębiony etap. Od 1995 r. roku czas letni wprowadzany jest w jednym
> terminie dla całej UE w ostatnią niedzielę marca. Od 1996 r. ujednolicony
> został termin powrotu do czasu zimowego - na ostatnią niedzielę października.
> A więc wreszcie jesteśmy w domu! We "wspólnym, europejskim domu" oczywiście.
>
> Mało tego, że od wielu lat manipuluje się czasem, nad którym władzę ma w
> końcu tylko Opatrzność. Mało tego, że manipulacje te wprowadzają zamieszanie
> w gospodarce i życiu pojedynczych osób. Nikt nie zaprzeczy, że za perturbacje
> związane ze zmianami rozkładów jazdy pociągów zapłaciliśmy sami, a nie UE
> (czyt. Ucieleśniona Elita). To są straty wymierne. A jak obliczyć szkody
> spowodowane choćby podenerwowaniem ludzi, wynikającym z nagłej zmiany ich
> rytmu życia? Teraz serwuje się nam unifikację w wymiarze kontynentalnym. Na
> komendę miliony ludzi będą posłusznie przesuwać wskazówki swoich zegarków raz
> w jedną, raz w drugą stronę. W ten sposób otwiera się kolejne pole do popisu
> dla macherów różnego autoramentu. Ileż dziedzin życia pozostanie do
> ujarzmienia przez nich i przez ich następców?
>
> Zastanawiam się, czemu milczą w tej sytuacji ekolodzy, tak zajadle broniący
> przed stresami naszych "mniejszych braci" (czyt. zwierzęta). Wszak zmiany
> czasu narażają na stres Człowieka! Zastanawiam się, czemu nie słychać
> megademokratów, którzy przy byle okazji organizują referendum i komitety na
> rzecz. Czemu nie powstało np. Stowarzyszenie Omega propagujące tolerancję dla
> odmiennej orientacji czasowej?
>
> Zamiast odpowiedzi zdradzę Państwu, że znalazłem wyjście z sytuacji. Na
> ścianie mojego biura wisi zegar, którego nie przestawia się. Wskazuje on i
> będzie wskazywał prawdziwy, naturalny i w miarę swoich możliwości
> technicznych dokładny CZAS. Zostawmy sobie taki zegar w widocznym miejscu. A
> wtedy wystarczy jedno spojrzenie i będzie wiadomo, kim jesteśmy i gdzie
> jesteśmy.
>
> Jacek Markowski

O co chodzi z tymi zegarami?





Strona 1 z 3 • Wyszukano 84 wypowiedzi • 1, 2, 3